Zobacz pojedynczy post
  #1123  
Stare 05-09-2011, 23:29
Awatar Philippa
Philippa Philippa jest offline
Wychodzący z cienia
 
Dołączył: Aug 2011
Gilde: Diabeł w skórze człowieka
Posty: 150
Philippa jest naprawdę dobry/aPhilippa jest naprawdę dobry/aPhilippa jest naprawdę dobry/aPhilippa jest naprawdę dobry/a
Domyślnie

Mia juz kilka dni nie wychodzila ze swojego pokoju. Blakala sie po nim, niekiedy plakala, stale byla przybita. Wreszcie postanowila opuscic pomieszczenie. Ubrala sie tak samo, kiedy przyszla tu pierwszy raz. Biala bluza z kapturem, ciemnobrazowe spodnie przepasane, jednym skorzanym, i drugim, czerwonym pasem, nastepnie buty do kolan, rowniez w kolorze brazu. Uzupelnieniem tego byl miecz przepasany na plecach, rekawiczka na prawej rece oraz ukryte ostrze, ktorego juz dawno nie zakladala. Obrzucila wzrokiem ciemne wnetrze pokoju, po czym podeszla do jednej z komudek. Otworzyla szufladke i zaczela czegos tam szukac. Po nie dlugiej chwili znalazla. Sakiewka ze zlotem. Wyprostowala sie, i przygladajac sie woreczkowi, w milczeniu wyszla z pokoju. Nie chciala nikogo obudzic, totez cicho stapala po posadzce. Cala karczma spala, wiec nie musiala sie nikomu spotkanemu tlumaczyc. Bedac na parterze, podeszla do baru, a dokladniej do zdobionej wazy na nim, po czym do jej srodka wrzucila sakiewke. Wolnym krokiem ruszyla w kierunku drzwi, rozgladajac sie, bodaj ostatni raz, po wnetrzu. Siegnela klamki i na chwile znieruchomiala. Powoli odwrocila glowe w kierunku schodow. Nie... Nikt tam nie stal.
- Nie licze na twoje wybaczenie... Amneris... -powiedziala, praktycznie do siebie. W jej oczach pojawily sie lzy. Nacisnela klamke, otworzyla szeroko drzwi, a jej twarz owial lekki, zimny podmuch wiatru. Przekroczyla prog, zamknela za soba drzwi i stanela, jakby na bacznosc, po czym spojrzala na niebo. Ciemne chmury okalaly niebosklon, w kazdej chwili moglo zaczac padac. Tak stojac, zamyslila sie. Znowu bedzie sie blakac? Tu, to przynajmniej miala do kogo sie odezwac. Potrzasnela glowa i spokojnym krokiem, zeszla z werandy po schodkach, w miedzy czasie zakladajac kaptur i skierowala sie w strone najblizszej sciany drzew. Bedac prawie u jej stop, po raz ostatni obejrzala sie do tylu. Cicho westchnela, a usta otworzyla w niemym jeku. Stracila kilka chwil, na zapamietywaniu szczegolow tego miejsca. Jej nogi same zaczely nia kierowac. Widocznie, trza bylo juz opuscic to miejsce. Nie cale polminuty pozniej, miedzy drzewami i krzewami, gdzieniegdzie majaczyla jej sylwetka. Sredniej wielkosci, niezbyt bystra, mloda dziewczyna, ktora przez swa glupote, opuscila kolejne miejsce. Oraz jedna z, mniej niz szesciu, przyjaciolek...
__________________
Znana z dwuznaczności
-Dlaczego go uderzyłaś?
-Nie uderzyłam. To były agresywne negocjacje...

Ostatnio edytowane przez Philippa ; 06-09-2011 o 15:28