Shakes & Fidget - The Game - Supportforum  

Wróć   Shakes & Fidget - The Game - Supportforum > Forum organizacyjne > Forumowe konkursy > Zakończone

Zakończone Tutaj trafiają konkursy, które już zostały zakończone.

 
 
Narzędzia wątku Wygląd
  #1  
Stare 14-11-2015, 15:51
Awatar blue
blue blue jest offline
Wzór mądrości
Zasłużony dla forum
 
Dołączył: Oct 2010
Miejscowość: Grudziądz
Posty: 1,246
blue ma reputację ponad reputacjamiblue ma reputację ponad reputacjamiblue ma reputację ponad reputacjamiblue ma reputację ponad reputacjamiblue ma reputację ponad reputacjamiblue ma reputację ponad reputacjamiblue ma reputację ponad reputacjamiblue ma reputację ponad reputacjamiblue ma reputację ponad reputacjamiblue ma reputację ponad reputacjamiblue ma reputację ponad reputacjami
Domyślnie Konkurs forumowy

Był ciepły poranek, zdawałoby się, że będzie on jak wszystkie inne... Trochę pożogi, kilka nieudanych zaklęć rzuconych przez mojego niezdarnego przyjaciela Fidgeta - Czy on kiedykolwiek opanuje sztukę magii? - przerwał sobie Shakes - zresztą nieważne, wróćmy do naszej opowieści... kolejna ucieczka przed wściekłymi orkami i innymi stworami czającymi się w czeluściach tego świata oraz kilka spędzonych godzin w karczmie i upajanie się piwem kupionym za przemycane grzyby. Jednak ten dzień był inny, już od samego rana czułem w moich obitych przez ciągłą tułaczkę kościach, że coś się wydarzy. Nagle do drzwi naszego pokoju w przydrożnym hotelu ktoś zapukał... - Któż to może być? - pomyślałem. Pośpiesznie podszedłem do posłania Fidgeta, aby go obudzić, mały mag natychmiast zerwał się na nogi i przywdział swoją szatę. Tak na wszelki wypadek chwyciłem swój obusieczny miecz, a Fidget swoją majestatyczną różdżkę wykonaną z drewna Świętej Wierzby... wspólnie poszliśmy zobaczyć, kim jest nasz gość (...)



Konkurs na najlepsze dokończenie powyższego opowiadania, trwać będzie w dniach 15.11.2015 - 29.11.2015
Wyróżnimy pięć najlepszych prac, za każde miejsce przewidziana jest nagroda w postaci grzybków. Kolejno:
I miejsce - 150 grzybków
II miejsce - 125 grzybków
III miejsce - 100 grzybków
IV miejsce - 75 grzybków
V miejsce - 50 grzybków

Zasady uczestnictwa:
  • Konkurs przeznaczony jest dla wszystkich zarejestrowanych użytkowników forum.
  • Temat pracy nie może odbiegać od rozpoczętego opowiadania i musi kontynuować opowiadanie ze strony Shakesa.
  • Minimalna długość tekstu 500 słów (mile widziane bardziej rozbudowane opowiadania).
  • Prace piszemy własnoręcznie, plagiaty kopiowane z różnych źródeł (np. forumowych gazetek) będą automatycznie dyskwalifikowane.
  • Na jednego użytkownika przypada jedna praca. Pod uwagę brana będzie pierwsza nadesłana.
  • Nadsyłane prace muszą być poprawne pod względem zasad języka polskiego oraz ortografii i nie mogą zawierać wulgarnych zwrotów.
  • Prace należy umieszczać w postach poniżej, wątek ten służy tylko i wyłącznie do zamieszczania prac. Wszelki spam i dyskusje będą odpowiednio karane.
  • Termin nadsyłania prac mija 29.11.2015 o godzinie 23:59.
  • Laureaci zostaną wybrani przez ekipę forum.sfgame.pl za pośrednictwem głosowania.
  • Wyniki konkursu zostaną ogłoszone w ciągu 7 dni od daty zakończenia konkursu.

Życzymy powodzenia i niech wena będzie z wami!
GalAnonim był pomysłodawcą konkursu, który został zaakceptowany przez Ignis

__________________

MLP FAN

20 % cooler

Ostatnio edytowane przez Feldmarshal ; 18-11-2015 o 17:00
  #2  
Stare 15-11-2015, 22:33
Awatar Mejok
Mejok Mejok jest offline
Błądzący
 
Dołączył: Feb 2015
Miejscowość: Łowicz
Posty: 7
Mejok jest na właściwej drodze
Talking KONKURS - Ciąg dalszy opowiadania.

Ku zdziwieniu Fidgeta i moim, był to zwykły ork, który jak to ork pokrzyżował nam zwykły, spokojny dzień. Wraz z Fidgetem podjęliśmy walkę na śmierć i życie, ale straszny, ściekły i łzy ork nie dawał za wygraną... Mój wielki kompan Fidget zadał pierwszy cios swoją majestatyczną różdżką wykonaną z drewna Świętej Wierzby, lecz nic to nie dało, postanowiłem więc zadać złemu orkowi jeden, lecz bolesny cios w serce swoim obusiecznym mieczem, lecz jak już mogliście się domyślić -nie przyniosło to zamierzonego efektu... Wiedzieliśmy razem z Fidgetem, że nie mamy żadnych szans na rozwścieczonego orka, postanowiliśmy uciec, wzięliśmy więc nogi za pas, biegliśmy, ile mieliśmy tylko sił w nogach i magii w różdżce Fidgeta. Uciekliśmy do karczmy, gdzie siedział przebiegły kanciarz, który całe życie nic tylko oszukiwał na grzyby i złoto, pomyślałem, że zabiorę mu te jego przeklęte kubki, ale mój najlepszy kompan Fidget -przywołał mnie do porządku. Nie mogłem powstrzymać się razem z Fidgetem, żeby nie napic się importowanego piwa z Niemiec, oczywiście za przemycone grzyby. Piwa podawał nam jak zawsze nieogolony Karczmarz, który nigdy w życiu nie dał nic jeszcze na zeszyt. Po paru głębszych -bezalkoholowych - Fidget zawołał do mnie, JUŻ NIE ! DOŚĆ TYCH PIW, MUSZĘ IŚĆ DO SWOJEGO GABINETU MAGII, SPRZEDAWAĆ GRACZOM EKWIPUNEK ZA GRZYBY I ZŁOTA, pomyślałem sobie, że mój sklepowy konkurent ma racje, wstaliśmy i podążaliśmy pewnym, lecz spokojnym krokiem do swojej pracy. Po skończonej pracy postanowiliśmy wrócić do naszego przydrożnego hotelu. Fidget rzekł- JEŻELI ZAATAKUJE NAS JESZCZE JAKIŚ ORK LUB STWÓR Z BAJEK, NIE PODDAM SIĘ, PRZELEJĘ SWOJĄ KREW, ALE SIĘ NIE PODDAM !!!. Na szczęście w hotelu nie było niespodzianek, oprócz tej, że odłączyli nam ogrzewanie i musieliśmy spać w brudnych, lecz magicznych szatach. Obaj byliśmy przygotowani na to, że znowu mogła na nas czekać jakaś niespodzianka. Figdet, usnął szybko, lecz ja czułem, że zła noc dopiero przede mną i nie mogłem zmrużyć oka. W końcu zasnąłem, lecz moja czujność była nadal gotowa na najgorsze. Przebudziłem się, postanowiłem pożyczyć od Fidgeta dwa eliksiry, które wcześniej zabrał ze swojego sklepu po spożyciu zbyt dużo ilości piwa bezalkoholowego. Wypiłem Eliksir na Szczęście, by mieć szczęście i eliksir na Nieśmiertelność by w razie co -być gotowy na walkę z wrogiem. W końcu znużony dniem atrakcji usnąłem, śniły mi się straszne koszmary, walczyłem w śnie z orkiem wraz z moim kumplem z ławki szkolnej Figdetem, śniło mi się, że po nieudanej walce z orkiem poszliśmy z Fidgetem do Karczmy zapić swoje smutki, później po upojeniu sprzedawaliśmy trafny towar graczom, którzy nie byli zadowoleni. Gdy obudziłem się nad ranem to okazało się ze w swoim łóżku nie było Fidgeta -BARDZO SIĘ PRZESTRASZYŁEM, PONIEWAŻ MYŚLAŁEM, ŻE COŚ SIĘ ZŁEGO STAŁO, ale wszystko było w porządku - Figdet po prostu zszedł na dół do portierni, zagadywać młodą, piękną Panią, która tam pracowała, FIDGET zawołał silnym, ale zdecydowanym głosem-ZARAZ PRZYJDĘ DO POKOJU !. Postanowiłem czekać na niego w swoim pokoju, czekałem, czekałem aż w końcu przyszedł i powiedział, że w nocy strasznie marudziłem -zdziwiłem się trochę, po dłuższej pogawędce wszystko już zrozumiałem, ten cały ork, który pukał do drzwi i cała dalsza historia to był tylko zły sen, tak naprawdę do drzwi zapukała młoda, piękna Pani portierka, która chciała spytać, czy w pokoju jest odpowiednia temperatura, a ja w niespodziewanym momencie zemdlałem- dlaczego ? Tego nie wiedział nawet sam Figdet. Po dłuższym przemyśleniu- pomyślałem, że ten sen był strasznie koszmarny - ***8222;jak horror albo coś gorszego***8221; - dodał zaskoczony Fidget. Gdy doszedłem już do siebie, gdy już ochłonąłem wraz z Fidgetem po tych całych emocjach -stwierdził Fidget -A CO BY BYŁO, GDYBY NAPRAWDĘ DO NASZEGO POKOJU HOTELOWEGO ZAPUKAŁ ORK LUB JAKIŚ STRASZLIWY, NIEWYMYŚLONY STWÓR Z BAJKI ? Zaniepokoiłem się, złe sny wróciły jak kamfora- musiałem wypić pożyczony od Fidgeta eliksira na wytrzymałość plus jak by mi było mało - nieśmiertelke. Złe sny zaczęły się sprawdzać, z oddali Fidget usłyszał pukanie do drzwi, serce zabiło mi tysiąc razy mocniej. Fidget postanowił otworzyć drzwi, ubrał swoją magiczną szatę, wziął do ręki swoją majestatyczną różdżkę wykonaną z drewna Świętej Wierzby. Fidget otworzył drzwi i ... ? I za drzwiami stał gracz o imieniu Mejok, chciał kupić zbroje, bo sklep Fidgeta był zamknięty. Po tak ciężkim dniu i nocy poszedłem spać, gdy się obudziłem, wszystko było już w porządku i znowu trzeba było sprzedawać bronie, zbroje i tak dalej i dalej, dodał Fidget z uśmiechem na twarzy. I tak kończę swoją opowieść, jakie wnioski z tego wyciągniesz ? - spytał Fidget, a bardzo proste-SNY SĄ FIKCYJNE, - rzekłem.
  #3  
Stare 16-11-2015, 21:22
stil12333 stil12333 jest offline
Definicja dyskusji
 
Dołączył: Jul 2014
Miejscowość: ...
Posty: 434
stil12333 jest nieoszlifowanym diamentemstil12333 jest nieoszlifowanym diamentem
Domyślnie

(...)Gościem okazał sie nikt inny jak "Szef wszystkich szefów"...Natychmiast zamknołem drzwi. Niestety dobijał sie("Szef wszystkich szefów) dalej w dodatku głosniej. Postanowlismy otworzyć mu drzwi i zapytać czego chce...Okazało sie ,że nasz najwiekszy wróg chce od nas pomocy: Zaoferował nam 100 grzybów i smokogryfa wzamian za pokonanie jego najwiekszego rywala "SI" ,który zawsze chialbyc na jego miejscu. Razem z Fidgetem zgodzilismy sie na pomoc ,ale jedynym powodem przez ktory to zrobilismy byly
grzybki...Zawsze nam ich brakowalo.
A wiec biorac swoje najlepesze uzbrojenie ruszylismy przez ten cały "Bład systemu" pokonujac kolejnie niezbyt mocnych przeciwników takich jak:"Piekielny obcy", "Przybysz z kosmosu","Istota pozaziemska". Nasi przeciwnicy nie byli zbyt mocni jednak że nasza wytrzymałość nie stała na zbyt wysokim poziomie ,wiec po pokonaniu 10 przeciwników wrocilismy do karczy aby napic sie piwa. Podczas posiedzenia w karczmie spotkalismy zakapturzonego mędrca ,który dziwnie sie na nas patrzył... Po wypitych 5 piwach gdy bylismy juz lekko pijani podszedl do nas i zapytał sie czy nie potrzebujemy pomocy. Odpowiedzialem mu ze potrzebujemy lepszej broni do walki z wielkim "SI". Zdziwiony mędrzec odwrócił sie od nas i coraz szybszym krokiem zaczał uciekać. Razem z Fidgetem zaczelismy go gonic, udało nam sie go złapać koło Sali Chwały spocony staruszek nie odpowiadał nam na zadne pytania. Jednakże po 30 min spedzonych na schodach Sali Chwały opowiedział nam bardzo dziwna historie: Okazało sie ,że wielki "SI" jest jego wynalazkiem mówił, ze próbował zrobić urządzenie które chciał nazwać "Ekspres do kawy" (Wytłumaczył nam ze to miało być urzadzenie ktore bedzie podawało nam napój zrobiony z mleka i piwa ,które pomagałoby
nam w walce z róznymi wrogami) jednakże pomylił przewody i w jednej sekundzie wybuchło całe mieszkanie mędrca, a po wybuchu ukazał sie ogromny robot idący w strone Mistycznych Gór. Nastepnie opowiedzial nam jak jego nieudany wynalazek znalazł sie w 49 lochu gildii : "SI" podczas wedrówki spotkał 14 stworów ,których przekonał ,że to oni beda najsilniejsi na całym świecie i ,że to oni beda mieli nieskonczone ilosci grzybów. Mędrzec poinformował nas ,że jedyną bronia która możemy pokonać jest śrubokręt ,którym mędrzec zbudował tego potwora. Powiedział nam ze wreczy go nam pod jedny warunkiem...Chce być światkiem całego "rozkrecania" potwora którego sam stworzył. Razem z Fidgetem zgodzilismy sie i we trójke ruszylismy w strone Mistycznych Gór. Po zabiciu ostatnich czterech przyjaciół robota ,zaczelismy szukac naszego ostatniego przeciwnika. Znalezlismy go w ostaniej dziurze w kopalni. Krzyknąłem do niego :" Draniu, odwroc sie i walcz" nastepnie "SI" odwrocił sie i zaczął wymachiwac swoimi wielkimi słuchawkami . Juz bylismy u kresu wytrzymałosći ,gdy nagle "Si" zobaczył swojego stwórce ,jego słuchawki opadły a ekran zaczął sie wybialać ... Robot zaczął isc w strone mędrca ,w tym samym momencie Fidget podał mi śrubokręt a ja szybkim ruchem zacząłem odkrecać pokrywke pod która chowały sie baterie. Udało mi sie !!!-Krzyknąłem . Mędrzec był jednoczescie smutny i radosny z powodu że jego nieudany wynalazek został pokonany, ale nadal miał w głowie myśl ,że to on stworzył prawie najsilniejszego potwora na świecie.
Podziekowalismy mędrcowi za pomoc i udalismy sie po nagrode do "Szefa wszystkich szefów"
__________________
S.25 Nick:stil1233 Pzm:373 Profesja:Mag Gildia:TheAmelinium (50/50)


Kanał YouTube:
https://www.youtube.com/channel/UCRI...7Ja2Wkg_oun5kQ

  #4  
Stare 17-11-2015, 19:00
Awatar gruby125
gruby125 gruby125 jest offline
Nietykalny
 
Dołączył: Mar 2015
Miejscowość: Wszędzie
Posty: 538
gruby125 jest naprawdę dobry/agruby125 jest naprawdę dobry/agruby125 jest naprawdę dobry/a
Domyślnie

Ja odsunąłem się za drzwi, bojąc się tego, co nas czeka (mam nadzieję, że Fidget tego nie przeczyta). Mag wrócił po chwili, wyraźnie naburmuszony.
- Akwizytorzy - burknął zły.
- To jak? Wracamy do sklepu?
Bez słowa wróciliśmy, by pilnować interesu. Wkrótce przybył do nas pewien mężczyzna, zakapturzony. A gdy odezwał się, po plecach przeszły mi ciarki.
- Macie mikstury uzdrawiające? - spytał.
- Przykro mi, wyszły. - rzekł Fidget
- Skandal!!! - krzyknął jegomość wyraźnie zły, żeby nie powiedzieć wściekły - potrzebuje mikstur, a wy jak na złość nic nie macie! Wyzywam was na pojedynek!
Wiedząc, że nie załagodzimy sytuacji, musieliśmy przystać, na jego warunki.
Pierwszy walczył Fidget. Po około dziesięciu minutach, Fidget wrócił kropnie poraniony.
- Trochę go uszkodziłem. Idź!
Więc poszedłem. Określenie "trochę poraniony" było niezbyt na miejscu. Mój przeciwnik chwiał się lekko na nogach, więc podszedłem i bez zastanowienia łupnąłem go w głowę. przeciwnik upadł. Wygrałem!
__________________


"Życie jest jak gra w pokera. Jeden niewłaściwy ruch i tracisz wszystko"
Gruby ^^

Gruby (Małomózgus-Maximus) Gatunek człowieka z miliardami zainteresowań. Jego głównymi zainteresowaniami są: denerwowanie ludzi, pisarstwo amatorskie, denerwowanie ludzi, słuchanie muzyki, denerwowanie ludzi, projektowanie gier, oraz denerwowanie ludzi. Warto wspomnieć, że nie dokańcza niczego, oprócz denerwowania innych. Wzrost ok. 170 cm i podejście typu "nic-nie-wiem-ale-się-wypowiem".
  #5  
Stare 18-11-2015, 00:51
Awatar DejCzi
DejCzi DejCzi jest offline
Błądzący
 
Dołączył: Apr 2015
Miejscowość: HollyŁódź
Posty: 9
DejCzi jest na właściwej drodze
Domyślnie Ciąg dalszy...

(...)Po uchyleniu starych dębowych drzwi, zdałem sobie sprawę, że to nie wróg. Moim oczom ukazał się mężczyzna ***8211; człowiek, w średnim wieku, odziany w stare podarte szaty i ubłocone trzewiki. Na jego niebieskie zmęczone oczy, spadały długie czarne włosy.

-Witajcie mości Panowie. Imię moje Wilkomir. Przybywam do Was po ratunek***8230;-rzucił ponuro.

Spojrzałem na Fidgeta i zrozumiałem, że on także wyczuwa, że zacna przygoda zbliża się wielkimi krokami.

-Proszę wejść do środka i opowiedzieć, co leży Panu na sercu.
-Wstrętne, śmierdzące i zachłanne orki! Wczoraj moja córeczka Zofia nie wróciła do domu po porannym zbieraniu grzybów. Okazało się, że to sam władca tych zgniłozielonych stworów ***8211; Argor ***8211; zlecił porwanie mojej Zosi. Wieczorem dostałem od niego list, a oto jego treść:


***8216;***8217;Życie Twej córki w mych rękach. Przynieś mi 4 worki grzybków
a włos jej z głowy nie spadnie.***8217;
***8217;


-Panowie, nie znam bardziej wprawionych w boju wojowników od Was. Najczęściej problemy z orkami pomagali mi rozwiązać przypadkowi piwosze z karczmy, lecz to zadanie wymaga doświadczenia, wszak Argor to nie byle kto. Wszyscy znamy historie o jego dokonaniach. Cena nie gra roli. Jestem gotów oddać za nią cały majątek.
-Witaj przygodo! ***8211; wydaliśmy okrzyk radości z Fidgetem, unosząc w górę oręż.
-Czyli mogę liczyć na Waszą pomoc? Bardzo dziękuję.. Nie wiecie jak wiele znaczy dla mnie moja córka.
- Pan odzyska córkę, a my trochę się rozerwiemy. Od dawna czekamy na jakąś ekscytującą przygodę.
-Fidget, widziałeś gdzieś mój krawat integralności? Nie mogę iść ubrany byle jak na spotkanie z takim wojownikiem jak Argor ***8211; żartował mój przyjaciel.
-Okropny z Ciebie bałaganiarz. W drugiej szafie od lewej, trzecia półka od wschodniej strony. Przynieś mi też moją tarczę. Poza tym***8230; lepiej nie lekceważyć tego orka***8230;
-Uff.. ciężkie to żelastwo. Nie mów mi że się lękasz przyjacielu.
-Po prostu respektuje przeciwnika.
-Panowie, czas goni, każda minuta się liczy, moglibyśmy już ruszać? ***8211; wtrącił się zniecierpliwiony Wilkomir.
-Tak, zabiorę jeszcze kilka eliksirów i ruszamy. Fidget, pośpiesz się!

Pół godziny później wyruszyliśmy do Krainy Oz***8217;Kurr. Na swojej drodze napotkaliśmy kilku niegroźnych przeciwników. Po dotarciu na miejsce zaczęła się prawdziwa walka***8230;
Najsilniejsi strażnicy ruszyli w naszą stronę. Wszędzie przelatywały ostre strzały zwiadowców, strzegących twierdzy Argora. Szybkim ruchem osłoniłem ciało Fidgeta i Wilkomira tarczą. Sekundę później Fidget wyskoczył zza tarczy i kilkoma zamachnięciami różdżki powalił wrogów na ziemię.
Żwawym krokiem pobiegliśmy do komnaty Argora.

-Fuu, może zamiast walczyć z tymi orkami, powinniśmy uczyć ich jak brać kąpiel ***8211; zaśmiał się Fidget.
-Widzę nikczemny człowieku, że zależy Ci na Twej córce, lecz Ci wojownicy nic nie zdołają zrobić, jestem zbyt potężny ***8211; ogromny 2 metrowy stwór wyszedł z Cienia i z szyderczym uśmiechem drwił z Wilkomira. Tak, to Argor.
Zanim ktokolwiek zdołał coś powiedzieć, Argor już wymierzał pierwszy cios w Fidgeta.
-Fidget, szybko, biegnij uwolnić Zofię!
-Znowu chcesz sam walczyć? Nie tym razem! ***8211; odrzekł Fidget.
Wystrzelił 2 pociski z różdżki wprost w brzuch orka, co lekko go zamroczyło, wtem ja wkroczyłem do walki i zadałem ostateczny cios Argorowi.

-Zgrany z Nas zespół bracie ***8211; zwróciłem się do Fidgeta z radością.
-Najlepszy we wszystkich krainach naszego świata ***8211; odpowiedziałem.


Szybko uwolniliśmy Zosię i odebraliśmy nagrodę od Wilkomira. Zadowoleni ze wspaniałej przygody, która Nam się przytrafiła zajrzeliśmy do karczmy. Okazało się, że czekają tam na Nas kolejne wspaniałe przygody***8230;.

  #6  
Stare 18-11-2015, 18:15
Wiktor008 Wiktor008 jest offline
Błądzący
 
Dołączył: Apr 2015
Posty: 4
Wiktor008 jest na właściwej drodze
Domyślnie

(...) okazało się, że to jeden z rycerzy naszej krainy . Był to człowiek o potężnej budowie ciała, miał długie czarne włosy, które zachodziły na jego wyłupiaste oczy. Ubrany był w lśniącą zbroję, w ręku dzierżył miecz. Mężczyzna podszedł bliżej, spojrzał na Fidgeta i drżącym głosem wyrzekł:
- Musicie mi pomóc, nasza kraina jest w niebezpieczeństwie, do naszego miasta zbliża się horda nikczemnych stworów, którzy chcą zniszczyć bardzo istotne dla naszego życia dryfujące kryształy.
Bez chwili namysłu postanowiliśmy pomóc rycerzowi i obronić swą Itakę przed zniszczeniem.
Na początku postanowiliśmy poinformować mieszkańców o zbliżającym się niebezpieczeństwie. Fidget, mały mag o wielkich umiejętnościach, wyczarował wielką trąbę, przez którą ogłosił informację w mieście. Dobrze zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że to jedna z najważniejszych misji w naszym życiu. W NASZYCH rękach był los całej krainy.
Wraz z bojownikami musieliśmy szybko myśleć i postanowiliśmy zgładzić swoich wrogów ''od środka''.
Wstrętne stwory swoją bazę miały kilka, może kilkanaście kilometrów od doliny naszych bohaterów. Królem tych nikczemnych i mrocznych stworzeń był Antygon I Jednooki. Długowłosy rycerz dobrze znał drogę do mrocznej krainy, jak i słabe punkty ich króla. Po kilku godzinach drogi na swoich krowach tfu tzn. wierzchowcach dotarliśmy wreszcie do złowrogiej doliny i ujrzeliśmy całe hordy mrocznych bestii, plujących jadem pod dowództwem Antygona. Moi Herosi początkowo przerazili się rozmiarami państwa straszydeł, ale po pewnym czasie przemogli swoją niemoc i postanowili wdrożyć ''w życie'' plan przygotowany podczas wyprawy do Mekki Poczwar. Długowłosy rycerz, choć był pomysłodawcą planu unicestwienia karykatur, oniemiał na długo po ujrzeniu mrocznego terenu i ciężko było z nim złapać jakikolwiek kontakt aż do momentu... czytajcie dalej. ^^
Przebieg planu:
Zacząłem walić swoim mieczem w wielki dzwon, co wypłoszyło bestialskie bestie (^^) z ich sali obrad, po czym pokazując im się wyciągnąłem stwory daleko od ich krainy.
Głupie stwory dały się nabrać na chytry plan i ciągle mnie goniły.
Antygon, ze względu na swoje rozmiary został sam w sali, poprostu był za ciężki, by się ruszyć.
Lekki, ale zwinny Fidget zaczął działać wraz ze zbrojnym. Ciemnowłosy wojownik cisnął Fidgeta wprost na jednookiego i w tym momencie bezbronnego wodza. Mag szybkim ruchem wykuł oko Antygonowi, za pomocą zatrutej różdzki. Przywódca, niczym rażony strzałą szybko przytulił podłogę i nakrył ją swoim wielkim cielskiem.
Fidget oko bestii wrzucił do wielkiego wulkanu w centrum krainy, co spowodowało unicestwieniem strasznej doliny Antygona i jego wszystkich podwładnych.
Ja szybko powróciłem w miejsce swojego kolegi czarodzieja i energicznie wypytywałem - Fidget, Fidget! Co się stało!? Te wszystkie wstrętne maszkary, które mnie goniły rozpłynęły się! Udało się nam?
Po skończonej misji wybraliśmy się w powrotną drogę do naszej, baśniowej krainy. Długo nie dowierzałem w historię Fidgeta... jednak mam dzielnego przyjaciela, nie znałem go z tej strony.
Po ogłoszeniu jakie były losy walki zorganizowano WIELKĄ fetę. Już nic nie zagrażało dryfującym kryształom. Nieco tajemniczy rycerz wreszcie się przedstawił, był to Kryspin. Został mianowany Dowódcom Wojsk za przemyślne decyzje i przygotowanie całej tej ''akcji''. Nasi główni bohaterowie, czyli Ja i Fidget byliśmy wysławiani pod niebiosa, a nasza kraina była już zawsze przyjazna dla mieszkańców i bezpieczna.
Tak zakończył się kolejny dzień, pełen wrażeń, a cała misja się szczęśliwie udała. Czuję się taki dumny! ^^ - dodałem.
Ja,wraz z moimi kompanami byliśmy przykładem, że nie najważniejsza jest siła i przewaga masowa, ale rozum i zwinność.
__________________

Ostatnio edytowane przez Wiktor008 ; 18-11-2015 o 21:32
  #7  
Stare 18-11-2015, 20:23
mikixp123 mikixp123 jest offline
Błądzący
 
Dołączył: Nov 2015
Posty: 1
mikixp123 jest na właściwej drodze
Domyślnie Ciąg dalszy

Okazało się ,że do drzwi puka Adwokat Diabła. Razem z Fidget-em byliśmy przekonani ,że czeka nas kolejna ciężka walka aż do ostatniego tchu. Gotowi do uderzenia ruszyliśmy na potwora. Od zadania mu ciosu dzieliły nas milimetry ,lecz Adwokat spokojnym głosem ,mając już nóż na gardle mówi ,że on w innej sprawie ... Rozumiecie ? Od śmierci dzielą go już tylko sekundy ,a on jak gdyby urwał się z choinki. Myślałem ,że dostane zawału. W przeciwieństwie do Fidget-a ... Mały mag nie mógł wytrzymać ze śmiechu ,a po chwili wokół niego ujrzałem kałużę. Wtedy również pękłem i nie mogłem powstrzymać się od śmiechu ,lecz po chwili już nieco bardziej poważny pomyślałem: Zaraz ,zaraz przecież u progu drzwi stoi Adwokat Diabła ! Szybko stanąwszy na nogi zapytałem: Czego od nas chcesz ? Adwokat jak to on spokojnie i bez pośpiechu powiedział ,że reprezentuje Wiedźmę ,która posądza nas o szemrane interesy z hazardzistą nie zgodne z regulaminem Karczmy.Co on wygaduje pomyślałem. Na naszą nie korzyść barman zeznał ,że od pewnego czasu coraz częściej widywał nas u hazardzisty. Jest to prawda. Od czasu gdy w mieście pojawił się Dr. Abawuwu oraz odkryto Toaletę Tajemniczych Bogów obrót w naszych sklepach zmalał dwukrotnie. Gdy sklepy nie przynosiły zysków postanowiliśmy spróbować szczęścia u hazardzisty. Adwokat Diabła poinformował nas ,że jeśli do 12h nie pojawią się nowe dowody w sprawie ,zostaniemy strąceni do Zbezczeszczonych Katakumb. Byłem załamany tym faktem ,lecz wiedziałem ,że nie możemy się poddać Postanowiliśmy działać na własną rękę i sami poszukać jakiś dowodów ,które nas obronią. Kazałem iść Fidget-owi się umyć po czym poprzez portal przenieśliśmy się do karczmy. Pytaliśmy się każdego czy wie kto mógł wymyślić takie brednie ,lecz nikt nic nie wiedział. Mijały kolejne godziny. Na placu przed karczmą pojawiło się mnóstwo ludzi ,elfów ,gnomów oraz krasnoludów. Wszyscy przybyli aby dowiedzieć się jaki będzie finał tej sprawy. Dobrze wiedzieli ,że razem z Fidget-em jesteśmy niewinni i nawet myśleli aby się zjednoczyć i nie pozwolić strącić nas do lochów ,lecz dobrze wiedzieliśmy ,że nic by to nie dało ,bo było by to tylko zamiatanie problemu pod dywan. Minęło 12h na placu zjawił się Adwokat Diabła wraz z Szefem Wszystkich Szefów. Nogi się pode mną ugięły.Wiedzieliśmy co nas za chwilę czeka. Żegnając się z przyjaciółmi czekaliśmy na wykonanie wyroku. Gdy Szef Wszystkich Szefów zaczął rytuał strącający do lochów z zakamarków wyszedł grzybiarz. Wszyscy zamarli ,ponieważ dotąd grzybiarz nigdy nie opuszczał swojego zakamarka. Mając idealny widok ze swojego mrocznego kąta na cały plac zeznał ,że widział jak Wiedźma wraz z Księciem Ciemności podpisują jakąś umowę. Szef Wszystkich Szefów postanowił zbadać ten trop. Wszyscy czekali jak rozstrzygnie się ta sprawa. Okazało się ,że wiedźma postanowiła pomóc Księciu Ciemności wydostać się z Katakumb w zamian za pomoc pozbycia się nas ze świata. Cały świat huczał od tego wydarzenia. Szef Wszystkich Szefów postawił Wiedźmie ultimatum. Jeśli nie chce wylądować wraz z Księciem Ciemności w Katakumbach musi odkupić swoje winy oraz spełnić jedno nasze życzenie. Wiedźma przystała na ten wariant. Z racji naszych problemów postanowiliśmy zażyczyć sobie ,aby wyczarowała z kotła nowe unikalne rzeczy do naszych sklepów. Potocznie mówią epiki.. Widząc takie wspaniałości w naszym sklepie nikt nie mógł przejść obok nich obojętnie ,a dzięki temu znowu wyszliśmy na prostą. Ba! w ciągu tygodnia zarobiliśmy więcej niż przez cały poprzedni miesiąc. Nasze życie znowu powróciło do normalności ,a my zrozumieliśmy ,że nie warto wchodzić w hazard oraz inne tego typu rzeczy. Znowu chodziliśmy z Fidget-em na grzyby podróżowaliśmy oraz walczyliśmy ... Lecz to było po tym jak Fidget wziął kąpiel ,bo nie mówiłem wam ,ale mały mag przy osądzaniu nas znowu narobił w gacie ...
  #8  
Stare 19-11-2015, 21:11
SzybkiDamianus
Gość
 
Posty: n/a
Domyślnie Ciąg dalszy.. By liczba masowa [SzybkiDamianus]

Był to Sutener Petyr z dwiema babkami uzbrojonymi po zęby,byliśmy przekonani że on chce właśnie to o czym myślimy. Fidget wyciągnął swoją różdżkę, a Shakes swój obusięczny miecz. Shakes sie spytał '' Po co do nas przyszłeś?'' Sutener z uśmiechem na twarzy odpowiedział ''Po grzyby i artefakty które mi ukradliśćie'' Shakes i Fidget zaniemówili, to jest to o czym myśleli. Zapłacicie słono! Wykrzykną Sutener, Fidget ze strachu wyciągnął swoją różdżkę prosto w kierunku Sutenera i coś szemrał pod nosem, Sutener z pewnością siebie wyruszył z mieczem na Fidgeta, ale mały Fidget szybko unikną i wypowiedział zaklęcie prosto w Sutenera, ten był zwinny i szybko uniknął zaklęcia Fidgeta, a te owe zaklęcie odbiło się od lustra i trafiło w Lucy, pomocniczkę sutenera, ta owa Lucy zamieniła się w żabe. Sutener wkurzył się jeszcze bardziej. Wyciągną miecz z żelaza, warkną i tym razem wyruszył na Fidgeta, ten w panice zaczął uciekać, Fidget próbował mu pomóc, ale nici z jego pomocy. Pogoń sutenera za Shakesem trwała dość długo, że Sutener sie zmęczył, zresztą jak i Shakes oraz Fidget, Szeptali coś do siebie i nagle wyruszyli do doliny Orków, Sutener ''padał z nóg'' i nie dał rady ich gonić, wykrzyknął ''Znajde Was jeszcze i zapłacicie mi!'' Shakes i Fidget uradowani, że uciekli przed Sutenerem, teraz idą do doliny Orków obrabować ich ze wszystkich artefaktów. Po długim czasie dotarli do doliny, przed nimi stoi wielki zamek otaczający dolinę orków, drzwi pilnują dwa orki wyposażone w artefakty po zęby.. Ale cóż Fidget jest magikiem, więc może coś zdziała, więc i tak sie stało, Fidget rzucił zaklęcie na dwóch orków i zamienił orki w króliki, Shakes o niemal sie nie popłakał ze śmiechu, oba króliko-orki najprawdopodobniej miały wścieklizne i zaczeły gonić Shakesa! Ten w popłochu uciekał, a Fidget wyczarowywuje lód aby Króliko-Orki sie wywróciły i żeby było można je związać. I tak sie stało, Shakes i Fidget związali króliko-orki, i wrzucili je do dziury. Teraz kolejny problem sie pojawił, jak otworzyć bramę? Shakes wyciągnął swój ''niezniszczalny'' miecz i próbował przeciąć zabezbieczenia [łańcuchy itp] I mu sie to udało. Przed nimi ukazała się dolina orków, zaczeli się skradać do magazynu orków, wszystko szło po myśli dopóki nie napotkali kamienia i Fidget sie o niego potknął, huk jaki wywołało to potknięcie zwróciło uwagę orków, Shakes podciągną Fidgeta do góry i krzykną '' UCIEKAMY!!'' Czarodziej podniósł sie jak najszybciej i zaczeli uciekać, biegli, biegli i trafili w ślepy zaułek, przed nimi woda a na bokach kamienie, i co teraz mają zrobić?
Odważni wędrowcy skoczyli do wody, zanurkowali i tym o to sposobem przedostali sie na drugą część lądu, smutni bo nic nie udało im sie zrabować, ale też rozweseleni bo uciekli Sutenerowi i zamienili orki w króliki. Po tym długim, ciężkim dniu udali sie do domu na spoczynek,przed snem powiedzieli sobie dobranoc fidget, dobranoc shakes... i zasneli...
  #9  
Stare 20-11-2015, 10:53
Euzen Euzen jest offline
Błądzący
 
Dołączył: Nov 2015
Posty: 1
Euzen jest na właściwej drodze
Domyślnie

...Z poczuciem zaciekawienia i ekscytacji otworzyli drzwi ich oczom ukazał się rosły barczysty mężczyzna z wielką trójkątną tarczą i olbrzymim mieczem u boku. Jego długa sędziwa broda i zaciekłe oczy wzbudzały respekt równy jego orężu. Przemówił:
-Witam szanownych Shakesa i Fidgeta jestem Aron przysyła mnie do Was sam nasz miłościwie panujący król Jerzy Siódmy ma on dla Was tajną misję.
-Wejdź Aronie może kawy się napijesz?Rzekł Fidget.
-tak poproszę Kawę. Odparł Aron.
Weszli do pokoju gościnnego zasiedli przy wielkim dębowym stole, Fidget wyczarował pyszną kawę, podał gościowi, a ten zaczął wyjawiać szczegóły misji:
-Wiecie o tym, że żyjemy w pokoju z wschodnią marchią orków od lat już dwudziestu i że jest ona gnębiona obecnie terrorystycznymi atakami ze strony skrytobójczych ciemnych elfów z południa?
-tak doskonale zdajemy sobie z tego sprawy. Odparli Shakes i Fidget
-dobrze wczoraj w nocy zjawiło się u granic królestwa 100 orków uchodźców ze wschodniej marchii oczywiście w ramach naszego rozejmu zamierzamy ich przyjąć do naszej krainy. Jest jednak pewien problem... Aron wziął sporego łyka kawy odchrząknął i kontynuował:
-Jak nam wiadomo ze źródeł wywiadowczych kilku z tych orków może być zdrajcami i zaprzysiężonymi agentami ciemnych elfów, nie chcemy na naszej ziemi terrorystów...
-Nie można tych przebrzydłych Orków wszystkich odesłać do diabła? Spytał nieśmiało Shakes.
-Niestety nie sam stępiłem wiele mieczy na głowach Orków, ale od 20 lat to nasi sprzymierzeńcy i musimy ich przyjąć poza zdrajcami rzecz jasna. Naszą wspólną sprawą nas i Orków jest walka z śmiercionośnymi zakonami mrocznych elfów. Waszą misją jest rozpoznać i wskazać nam tych zdrajców.
-ale jak to mamy zrobić ? Spytał Shakes.
-a ja mam na to pomysł! zakrzyknął Fidget.
-Zatem ruszajmy pod granice nie traćmy czasu.
Minął jakiś kwadrans kiedy Shakes wybierał tarcze polerował swój ogromny miecz, a Fidget pakował torbę z miksturami i byli już w sześciokonnej nieoznaczonej karecie. Podróż trwała 3 godziny podczas, której Aron i Shakes wspominali chwałę przebytych bitew a Fidget w milczeniu przeglądał swoją torbę z miksturami.
Dotarli na miejsce, przedostali się przez straż i ich oczom ukazała się setka wygłodniałych i wkurzonych Orków wykrzykujących: „Wpuście nas!”, „Hańba!”,”Łamiecie traktat pokojowy!”.Sytuacja była napięta, jeszcze chwila a sforsują bramę.
-Ach gdyby nie ten rozejm. Westchnął Shakes.
-Nie bądź faszystą. Zaripostował Fidget.
-Dobra Panowie widzicie co się dzieje trzeba działać co robimy? Spytał Aron.
-Dajcie mi 100 bochnów świeżego chleba i pół godziny. Powiedział Fidget.
Dostarczono 100 bochenków chleba z pobliskiej piekarni dość szybko była ona nieopodal. Fidjet oddalił się ze swoją torbą i i wozem pełnym chleba do pobliskiej stodoły gdzie rozpoczął zaklinanie bochnów. Po pół godzinie mamrotania dziwnych zaklęć i stukania laską wyszedł i oznajmił:
-Teraz rozdajcie po bochenku Orkom tylko powiedzcie im, że który ma złe zamiary wobec korony ten po zjedzeniu tego chleba od razu umrze.
Tak też zrobili. Orkowie wydawali się nawet zadowoleni ze smakiem wpierniczali świeży chleb, jedyny posiłek od wielu godzin, jednak nie wszyscy, nie wszyscy...
Trójka Orków odmówiła pożywienia”nie jesteśmy głodni” powiedzieli.
-Albo zjecie ten chleb natychmiast albo trafiacie prosto do lochu zakrzyknął Aron do zbuntowanych Orków.
- Nie ma mowy nasi bracia nas nie wydadzą, nie zjemy tego chleba i koniec.
-Straże brać ich. Rozkazał Aron.
-Hańba!, Hańba!, nie wydamy naszych braci! Krzyczało 97 Orkowych gardeł.
-Panowie co robimy?. Zwrócił się Aron do Shakesa i Fidgeta, zaskoczony Orkową solidarnością.
-Teraz ja mam pomysł! Odrzekł podekscytowany Shakes.
-Ragnarok. wykrzyknął na całe gardło Shakes. (Ragnarok to prastary Orkowy rytuał rozstrzygania sporów żelazem, czyli przez honorowy pojedynek).
Orkowie przestali krzyczeć i nadstawili uszu w oczekiwaniu.
Shakes kontynuował:
-Aron Fidget i Ja wyzywamy na próbę żelaza niepokornych Orków jeżeli ta trójka wygra z nami może wejść do naszej krainy, jeśli zaś przegra wracają oni do domu do wschodniej marchii.
-Ragnarok! Ragnarok! - krzyczały Orki uderzając mieczami o tarcze.
Orkowie jak i straż utworzyli wielkie święte koło zwane Rogan i walka się rozpoczęła.
Lśniły w słońcu okrągłe Orkowe tarcze dające dodatkową obronę przed magią już i tak odpornym na magię Orkom. „nic tu po mnie” pomyślał schowany za dwóch wojowników Fidget.
Trójka Ogrów wzniosła w górę swoje zakrzywione miecze i podrygując nimi krzyczała: „Śmierć, Śmierć, Śmierć”, dało to fidjetowi chwilę by wymamrotać zaklęcie „kocie ruchy” rzucone na współtowarzyszy. Orkowie w momencie rzucania zaklęcia ruszyli do zabójczego ataku jednak dzięki zaklęciu ich zwinne miecze prześlizgnęły się po tarczach Arona i Shakesa, a Fidget uskoczył na bok. Rozpędzenie Orkowie wpadli na ścianę świętego koła przewracając się. Aron uderzył w leżącego orka. Blok. Ork przekulał się i wstał. Rozwścieczona banda znów atakuje. Cios, blok, cios, blok. Tarcze Arona i Shakesa są na granicy pęknięcia tak potężny jest orkowy oręż.
- Siła ogra siła ogra jak to było mamrocze spocony z nerwów Fidget.
Następny atak frontalny ,Aron blokuje, Shakes odskakuje, ale Fidget zostaje draśnięty trzecim mieczem, noga mu krwawi. Kula się bezradnie unikając z ledwością kolejnych razów. Widząc to Shakes naciera i odpycha swoją wielką tarczą dwójkę orków.
-Ogra siła, ogra siła jak to było?mamrocze Fidget.
Tymczasem ork wyprowadza potężny cios tarcza Arona pęka a na jego czole pojawia się krew.
Shakes blokuje dwa ciosy wymierzone w Arona. Następnie wyprowadza kontratak, na nic tarcze orków są zbyt mocne. Przegrana wisi na włosku. Tarcza Shakesa skrzeczy pod ciosami bezlitosnych przeciwników. Fidget z odpowiedniej oddali rzuca wreszcie zaklęcie siła Ogra. W tym momencie Shakes upada pod ciosami, a jego tarcza łamie się na kawałki. Cios unik, Cios unik, Shakes sam się dziwi swojemu refleksowi (zaklęcie „kocie ruchy” wciąż działa). Aron przychodzi z pomocą naciera , a jego mięśnie drżą dziwną siłą ogra. Rozbija tarczę jednego z orków. Fidget pośpiesznie rzuca zaklęcie „święta tarcza” na Arona, jego ciało spowija magiczna powłoka. Aron rani orka w głowę, który po tym ciosie ucieka w popłochu padając finalnie na twarz. Zostało dwóch. Przy ataku Aron przyjmuje na plecy dwa ciosy jednak to tylko draśnięcia dzięki „świętej tarczy”. Shakes skokiem kopie jednego orka, drugiego zaś razi ciosem miecza. Oboje się przewracają. Fidget rzuca „świętą tarczę” na Shakesa. Rozwścieczeni Orkowie wstają i rzucają się biegiem w kierunku Fidgeta, nie zdąży już rzucić świętej tarczy na siebie. Nie zważając na Arona i Shakesa, doskakują do Fidgeta, blok laską, świst, drugi miecz przeszywa Fidgetowe ramię. Wyjmuje miecz i zadaje następny chyba decydujący cios, przed dwoma mieczami naraz Fidget się na pewno nie obroni. Blok laską, i już centymetry dzielą głowę Fidgeta od drugiego miecza, gdy nagle miecz się zatrzymuje, a Ork pada na Fidjeta. Shakes w ostatniej chwili rzuca mieczem w plecy orka który przez to upada raniony na Fidjeta. Aron podbiega. Shakes już bez miecza i tarczy, ale dwa Orki leżą nieprzytomne. Ork obraca się i wyprowadza potężny cios. Ramię Arona krwawi, skończyły się kocie ruchy. Aron wypuszcza z dłoni miecz i ucieka w popłochu. Cios, unik, cios, unik. Shakes próbuje podnieść miecz Arona, jednak Ork to zauważa, i zgrabnym cięciem rozcina mu policzek, blisko oka. Podnosi miecz Arona ma teraz dwa i zaraz ich z pewnością posieka. Ork rusza do ostatecznego ataku, bezradnym Aronowi i Shakesowi śmierć zagląda w oczy. Już to miał być ich koniec, lecz co to Ork nagle pada. Ugodzony mieczem w plecy. To Fidget wyciągnął miecz z rany leżącego na nim Orka i rzuca nim w agresora. Dostaje w plecy trochę poniżej żebra.
Orkowi zdrajcy leżą nieprzytomni, Fidget na rękach przyjaciół opuszcza koło. Cała trójka razem z zdrajcami zostaje przetransportowana do miejscowej lecznicy. Fidget spogląda badawczo na jednego z przebudzających się Orków i pyta go:
-Dlaczego zdradziłeś swoich braci dlaczego? Ork wymownie milczy.
  #10  
Stare 20-11-2015, 21:18
MintFlower MintFlower jest offline
Błądzący
 
Dołączył: Nov 2015
Miejscowość: Gdańsk
Posty: 1
MintFlower jest na właściwej drodze
Domyślnie

Z niewielkim wahaniem otworzyłem drzwi. Stała za nimi starsza kobieta w różowym kapeluszu ze wstążką. Podpierała się na drewnianej lasce, a na jej twarzy gościł łagodny, aczkolwiek pewny siebie uśmiech... zaraz, zaraz!
- Ciocia Gertruda?! - zawołałem zaskoczony. Cóż ona tu robi, do stu grzybów? Ostatni raz widzieliśmy się może z dziesięć lat temu.
- A kogo się spodziewałeś, gremlina?
- Właściwie...
- Odłóż ten miecz, jeszcze komuś oko wydłubiesz. No no, chyba mogę odwiedzić mojego ulubionego siostrzeńca ***8211; zacmokała.
- Jestem twoim jedynym siostrzeńcem.
Westchnąłem cicho, otwierając szerzej drzwi, by ciocia mogła wejść do środka. Fidget stał z opuszczoną różdżką i miał tak oniemiałą minę, że wyglądał prawie jak ryba.
- Ooo, a co to za karzełek? - ciocia wykorzystała chwilową niedyspozycję Fidgeta i zaczęła go obchodzić dookoła, stukając laską o podłogę i dokładnie mu się przyglądając.
- Ciociu! - syknąłem ***8211; To Fidget, mój przyjaciel i towarzysz wypraw. Fidget, to moja ciocia.
Mag wymruczał coś, co brzmiało mniej więcej jak ***8222;miło mi***8221; i wyszedł pod pretekstem napicia się piwa, żeby odreagować. Czy miał na myśli niedawną potyczkę z ogrami, czy niespodziewaną wizytę, tego nie sprecyzował.
- Jak długo planujesz tu zabawić? - zapytałem.
- Och, tylko do wieczora, później ruszam w dalszą drogę. - ciotka machnęła ręką ***8211; Zatrzymałam się w karczmie, właściwie miałam zostać do jutra, ale ich izba gościnna pozostawia wiele do życzenia. I ta toaleta! Dziwny bulgot, kłęby kolorowej pary... Oj, brakuje w tej karczmie kobiecej ręki. No ale w każdym razie w podzięce za gościnę wezwałam już hydraulika, więc przynajm...
- CO zrobiłaś? - krzyknąłem przerażony. Toaleta Bogów, miejsce magiczne i źródło najprzedniejszych artefaktów było w niebezpieczeństwie!
Zerwałem się z miejsca i biegiem ruszyłem do karczmy. Za jednym z zakrętów minąłem parę rżących koni i przyszło mi do głowy, że rżą zapewne z absurdu całej tej sytuacji. Nagle pożałowałem, że nie zabrałem z pokoju miecza ***8211; kto wie, może będę musiał rozegrać grę pojedynek o tron? Zdyszany otworzyłem toporne drzwi wejściowe i zobaczyłem, że karczma wyglądała tak, jak zawsze. Karczmarz przecierał kufel szmatką wątpliwej świeżości, trzech chłopów i jeden mag siedzieli popijając piwo, a w rogu miejscowy oszust czekał na spragnionych hazardowych wrażeń wędrowców. Z duszą na ramieniu zrobiłem kilka kroków w głąb pomieszczenia i otworzyłem drzwi do toalety. To, co tam zastałem, powracało do mnie w snach jeszcze przez wiele nocy.
- Tak żem myślał ***8211; mruknął wąsaty hydraulik, trzymając w ręku gumową kaczkę. - Się zatkało, bo i kmiot jakiś to tam wrzucił, cokolwiek to jest. Patrz pan ***8211; Wyciągnął do mnie rękę ze znaleziskiem.
Nie mogłem uwierzyć własnym oczom. Gumowa Kaczka Mocy! Artefakt magów, którego od dawna poszukiwał Fidget! Hydraulik dziwnie na mnie spojrzał, gdy zapytałem, czy mogę ją zabrać ***8222;na pamiątkę***8221;, ale nie miał nic przeciwko. Zadowolony stałem tam jeszcze przez chwilę, obracając magiczny przedmiot w dłoni, po czym spojrzałem na Toaletę Bogów. Nadal wydobywały się z niej kolorowe opary. Czyli nie straciła swojej mocy. Wciąż musiało być tam coś, co było jej źródłem. Tyle jeszcze przygód przed nami! Z uśmiechem ruszyłem w drogę powrotną do hotelu, zastanawiając się, gdzie też podział się Fidget. Myślałem, że zastanę go w karczmie. Na odpowiedź nie musiałem jednak długo czekać, bo tuż za rogiem ujrzałem mojego przyjaciela, który najwyraź

najwyraźniej próbował się utopić. Tylko nogi wystawały mu ze studni.
Co ty robisz?! - krzyknąłem
A jak myślisz? Nabieram wody. Podobno woda z tej studni ma magiczną moc i sprawia, że każdy, kto się jej napije, robi się wyższy!
Cóż, Fidget chyba przejął się słowami ciotki. Ale miałem przy sobie coś, co mogło poprawić mu humor.

Ostatnio edytowane przez LeoTar ; 20-11-2015 o 23:46
 

Narzędzia wątku
Wygląd

Uprawnienia umieszczania postów
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Aktywny(e)
EmotikonyAktywny(e)
[IMG] kod jest Aktywny(e)
Kod HTML jest wyłączony

Przeskocz do forum


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 22:47.


Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2019, Jelsoft Enterprises Ltd.
Copyright Š by 'Playa Games GmbH'