Shakes & Fidget - The Game - Supportforum  

Wróć   Shakes & Fidget - The Game - Supportforum > Offtopic > Ogólnie > Twórczość własna

Twórczość własna Jeśli śpiewasz, albo zjadasz płatki w minutę, możesz się tym pochwalić.

Odpowiedz
 
Narzędzia wątku Wygląd
  #1  
Stare 04-07-2017, 23:05
Nuriel
Gość
 
Posty: n/a
Domyślnie Tak denne opowieści, że w głowie się nie mieści (saga o Shakesie i Fidgecie).

Trochę mi się nudziło więc zacząłem sobie pisać. Poziom tego, co zamieszczę poniżej jest niski i zdaję sobie z tego sprawę, ale trudno. (Może jest tu jakiś masochista, któremu się to spodoba ). zapewne są też błędy, z góry przepraszam za bolące oczy

Także ten. Po tym jakże pozytywnie nastrajającym wstępie zapraszam do lektury.

To będzie długa saga (o ile ją dokończę :>). Będzie się ukazywać w odcinkach. Tak żeby budować napięcie

Prolog.

- Fidget. Fidgeet! - Shakes z wdziękiem zakutego w zbroję wojownika otworzył drzwi do sklepiku swojego przyjaciela. - Fidget, pakuj się. Idziemy szukać... Fidget? - Shakes rozejrzał się po podłodze sklepiku, szukając małego maga.
-Spojrzałbyś czasem do góry - odezwał się spod sufitu urażonym tonem Fidget.
Shakes podniósł głowę i zaczął przeszukiwać ogromne, wysokie na kilka metrów regały z książkami, eliksirami i innymi dość oryginalnymi przedmiotami, co do których Shakes nie miał pojęcia, do czego mogą służyć. Na jednej z półek dostrzegł wiszącego Fidgeta. Mały mag trzymał się półki jedną ręką i komicznie wymachiwał swoimi krótkimi nóżkami, próbując znaleźć oparcie dla stóp półkę niżej. W pewnym momencie Fidget przypadkiem kopnął jakąś żelkowatą kulkę leżącą na półce niżej. Kulka natychmiast zaczęła brzęczeć i wibrować. Po chwili zaczął się nad nią unosić jasny dym.
- O nie! Nie! - Zaczął krzyczeć spanikowany Fidget, przebierając nogami jeszcze szybciej niż wcześniej. - To jest ogniowa galare...
Fidget nie zdążył dokończyć. Głośny wybuch połączony z trzaskiem łamanego drewna i tłuczonego szkła całkowicie zagłuszył jego słowa.
Shakes padł na ziemię, zakrywając głowę rękami. Gdy po chwili odważył się wstać i otworzyć oczy, zobaczył mieniącą się niezliczoną ilością kolorów mgłę, która bezczelnie próbowała wedrzeć mu się do oczu, nosa, buzi, uszu... nie zlękła się nawet wpychać pod jego nową chromowaną zbroję. Po chwili w nozdrza wysokiego wojownika uderzył zapach. Setki zapachów. Niezbyt wyczulony nos Shakesa nie był w stanie zidentyfikować zbyt wielu z nich. Najintensywniej odczuł silny zapach amoniaku, mięty, oraz... Pieczonego kurczaka?
- Fidget! Zabiję cię! Idiota! Idiota! - Krzyczał wściekły i zdezorientowany Shakes. Po chwili jednak gniew słyszalny w jego głosie zaczął ustępować trosce o przyjaciela. - Żyjesz? Fidget? Jak teraz wyjdziesz, to może daruję ci życie.
Gdy nawoływania nie przyniosły rezultatu, Shakes zaczął po omacku przeszukiwać pomieszczenie, raniąc się kilka razy o potłuczone szkło. Po kilku minutach bezowocnych poszukiwań mgła zaczęła się przerzedzać. Nagle Shakes natrafił ręką na coś oślizgłego. Odruchowo cofnął rękę, ale wtedy spomiędzy połamanych półek wyskoczyła ogromna ropucha.
- Aaaa - krzyknął spanikowany Shakes. Odskoczył machinalnie do tyłu i potknął się o przewrócony stolik, wykonując przy tym kilka piruetów. Gdy zdołał się podnieść, mgła już prawie całkiem zniknęła, więc Shakes mógł teraz z dystansu spokojnie przyglądać się ropusze. Z każdą sekundą nabierał coraz większych podejrzeń. Każdy ruch tego paskudnego płaza sprawiał, że podejrzenia te rosły. W końcu ropucha odwróciła się do skonsternowanego Shakesa i spojrzała na niego swoimi małymi wybałuszonymi oczkami. I wtedy Shakes był już w stu procentach pewien, że to jest jego przyjaciel.
- Fidget! Fidget! - krzyczał przerażony wojownik, biegnąc co sił w nogach ku ropusze. - Uratuję cię - jego głos pełen był smutku i determinacji.
Shakes jak oszalały zaczął biegać po sklepiku, grzebiąc w ocalałych półkach i szufladach.
- Na pewno coś z tego Ci pomoże - powiedział, starając się przekonać bardziej samego siebie, niż ropuchę. Złapał, mimo obrzydzenia, ropuchę i zaczął ją na przemian polewać różnokolorowymi płynami z małych flaszek i wpychać jej do pyska dziwnie wyglądające substnacje - od takich, które mogły być ziołami, do takich przypominających rozgotowaną marchewkę z groszkiem. Efektem było jednie to, że ropucha zaczęła na przemian świecić się i głośno bekać. Po kilku minutach zrezygnowany i załamany Shakes usłyszał trzaski dochodzące gdzieś spomiędzy desek i szkła, których jeszcze nie zdążył przeszukać. Po chwili wyczołgał się stamtąd poturbowany Fidget.
Shakes patrzył na niego, w połowie nie dowierzając swoim oczom.
- Uh. Ale mnie boli głowa - mruknął mały mag, rozglądając się po pomieszczeniu, które jeszcze niedawno było jego sklepikiem, teraz zamienionym w pobojowisko. W pewnym momencie jego wzrok spoczął na Shakesie. - Ty plugawa bestio! - Krzyknął, rzucając się w kierunku swojej różdżki.
-Fidget. Co..
- Milcz plugawa bestio - Warknął Fidget, posyłając wielką kulę ognia w kierunku Shakesa. - Nie zwykłem dyskutować z orkami.

Ostatnio edytowane przez Nuriel ; 04-07-2017 o 23:10
Odpowiedz z cytatem
Odpowiedz

Narzędzia wątku
Wygląd

Uprawnienia umieszczania postów
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Aktywny(e)
EmotikonyAktywny(e)
[IMG] kod jest Aktywny(e)
Kod HTML jest wyłączony

Przeskocz do forum


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 10:59.


Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Copyright Š by 'Playa Games GmbH'