Shakes & Fidget - The Game - Supportforum  
  #1  
Stare 06-02-2014, 22:27
kolek992 kolek992 jest offline
Błądzący
 
Dołączył: Dec 2013
Posty: 20
kolek992 jest na właściwej drodze
Domyślnie ODWET

Siema chciałbym zaprezentować wam fragment mego opowiadania, nie jest to żadne arcydzieło więc bez krytyki sie nie obejdzie hehe...

ODWET


Upadł, i tak leżał bez sił bez chęci do życia w nieco już zgęstniałej kałuży krwi. Wiedząc że nie jest to ostatnia ofiara dzisiejszej nocy powolnym ślamazarnym ruchem wstał i ruszył w kierunku małych drzwiczek w głębi pomieszczenia...
Wszedł do środka, w półmroku dostrzegał tylko zarysy niewinnych twarzy. Podszedł i chwycił tak po prostu jak by bez żadnego wysiłku łamiąc rękę zapłakanej kobiecie. Wyciągnął a raczej wywlókł ją na środek sąsiedniego pomieszczenia, po chwili powiesił na rzeźnickim haku zwisającym z pod sufitu. Bił tak mocno, a trzask pękających żeber doprowadzał go do dziwnego stanu ekstazy, po paru minutach wzywanie kobiety o pomoc zamilkło. Przez jego głowę przebiegła krótka myśl.
- Tak szybko zmarła? - po czym odruchowo przyłożył dwa palce do tętnicy szyjnej.
- Uff tylko zemdlała ***8211; i zaśmiał się ponurym rechotem***8230;
W kącie pomieszczenia stał niewielki szpitalny stolik przykryty czymś przypominającym obrus a raczej kawałek płóciennego prześcieradła na którym leżały liczne noże, skalpele narzędzia służące najczęściej do przeprowadzania operacji . Podszedł, chwile popatrzył i spod owego płótna wyciągną niewielką maczetę, promień 40 watowej żarówki odbił się od lśniącego ostrza maczety rażąc go w oczy, nawet nie zmrużył powiek a jedynie zaśmiał się i wrócił do swojej ofiary. Szybkim stanowczym ruchem odrąbywał, a raczej odcinał po kolei kończyny, wymawiając przy tym łacińską sentencję ***8222;damnat quod non intelligunt***8221; co oznaczało ***8211; potępiają to, czego nie rozumieją. Krew nieustannym potokiem spływała do małej kanalizacyjnej kratki umiejscowionej w centralnym punkcie pomieszczenia***8230;
O 3:33 ostatnia tej nocy ofiara wydała tchnienie. Stos siedmiu okaleczonych pozbawionych kończyn ludzkich ciał leżał w kącie, spojrzał na nie, a jego ponury uśmiech dodawał tylko większej grozy dla tej całej sytuacji. Gdzieś wyszedł, po chwili wrócił z wiadrem wody i tak niezbyt starannym ruchem spłukał betonową podłogę, odstawił wiadro. Położył się na płachcie która leżała tuż koło kopca ciał i tak jakby nigdy nic zasną***8230;
Cichy lecz stanowczy dźwięk oddalonych o paręnaście kilometrów kościelnych dzwonów wybił go ze snu, wstał i przeciągną się. Powoli i dość ślamazarnie wdrapał się po niewielkich schodkach do głównej nawy starej opuszczonej kapliczki, która swym wyglądem bardziej przypominała opuszczony szpital psychiatryczny niż miejsce sakralne. Zrobił kilkanaście kroków po czym popchną stare zniszczone drzwi które pod naporem ręki ustąpiły wydając tylko cichy piskliwy dźwięk. Usiadł na leciwych porośniętych mchem marmurowych schodach, rozglądając się po starym nikczemnie potraktowanym przez czas cmentarzysku. Jedynymi formami życia na tym odludziu był on i kilka czarnych kocurów biegających miedzy zdezelowanymi nagrobkami***8230;
- Czas by sprzątnąć tą kupę ścierwa która zaczyna powoli zanieczyszczać powietrze w moich podziemiach ***8211; rzekł sam do siebie po czym zaśmiał się w najgorszy sposób tak jak potrafił najbardziej. Trochę jeszcze posiedział, podrapał się z zadumą w czoło i wstał tak bez namysłu ruszając w stronę katakumb. Zszedł na dół, chwilę pokrążył po pomieszczeniu, sprawdził nawet składzik który niegdyś przeznaczony był do przechowywania węgla i innych drobiazgów, a teraz służył mu jako cela do przetrzymywania ofiar. Staną nad stosem ciał i tak po prostu powiedział.
- Co mam z wami zrobić przeklęci.
Lubił rozmawiać tak sam ze sobą lub z otaczającymi go przedmiotami, to pozwalała mu uwolnić myśli, których ponure, czarne kłęby rozsadzały mu głowę***8230;
Było już koło 15 zrzucił ostatnie ciało z ramienia na niewielki dziedziniec przed kapliczką, przyglądając się przez chwile na zmasakrowane ludzkie zwłoki rzekł do nich.
- Spalić was kurwy, czy tak po prostu zakopać w ziemi.
Odpowiedzi jednak nie było, jedynie jego ponury śmiech spłoszył kota który lizał wystającą kość jednej z ofiar. Odwrócił się i ruszył w stronę bramy przy której stał kwiat Polskiej motoryzacji Żuk ***8222;blaszak***8221;. Otworzył tylne drzwi, wszedł do środka po chwili wyszedł trzymając w jednej ręce szpadel, a w drugiej dwie litrowe butelki lokalnego dobra.
- No co? Na sucho nie będę kopał rzekł do przyglądającego mu się kota***8230;


CDN... oczywiście jeśli sie podobało :)

Ostatnio edytowane przez kolek992 ; 06-02-2014 o 22:29
Odpowiedz z cytatem
Odpowiedz

Narzędzia wątku
Wygląd

Uprawnienia umieszczania postów
Nie możesz zakładać nowych tematów
Nie możesz pisać wiadomości
Nie możesz dodawać załączników
Nie możesz edytować swoich postów

BB Code jest Aktywny(e)
EmotikonyAktywny(e)
[IMG] kod jest Aktywny(e)
Kod HTML jest wyłączony

Przeskocz do forum


Czasy w strefie GMT +2. Teraz jest 09:46.


Powered by vBulletin® Version 3.8.4
Copyright ©2000 - 2018, Jelsoft Enterprises Ltd.
Copyright Š by 'Playa Games GmbH'